Romet E-Nyk 1.0: Czy to jeszcze gravel?

W świecie kolarstwa, a szczególnie w naszej kawiarnianej bańce, wokół rowerów elektrycznych narosło więcej mitów niż wokół wyższości Kenii nad Etiopią w dripie. Że ciężkie, że toporne, że „dla leniwych”, że bez prądu to tylko do przytrzymywania drzwi w garażu. Sam tak myślałem. A potem wjechał do mnie – Romet E-Nyk 1.0. Cały na carbonowo, dyskretny i lekki tak, że musisz go dwa razy podnieść, żeby uwierzyć, że w środku naprawdę siedzi bateria.

Przygotujcie sobie solidny przelew, bo mamy sporo do omówienia. To nie jest kolejna nudna recenzja z tabelkami. To historia o tym, jak technologia sprawiła, że już na starcie sezonu możecie planować trasy o 50 km dłuższe niż zwykle.

Moment prawdy, czyli gdzie jest ten silnik?

Zacznijmy od największego szoku. Moje pierwsze podejście do E-Nyka było podszyte sceptycyzmem. Myślałem, dobra, carbon carbonem, ale silnik i bateria muszą swoje ważyć, bez prądu będzie dramat. Wyjechałem na trasę i… przez pierwsze kilka jazd testowych kompletnie zapomniałem włączyć wspomaganie. Serio. Kiedy siedzisz na rowerze, który wygląda jak każdy w swojej kategorii można zapomnieć, że ma się dodatkowe waty, które tylko czekają by Ci pomóc w razie potrzeby. 

Ten rower waży zaledwie 14,4 kg. W świecie elektryków to waga piórkowa. Dzięki pełnej carbonowej ramie i widelcowi, E-Nyk niesie jak wściekły. Przyspiesza z samej łydki tak chętnie, że nie czułem potrzeby klikania przycisku START. To największy komplement, jaki można dać e-gravelowi: jeździ się na nim wybitnie dobrze nawet „o suchym pysku”. Ale kiedy już przypomniałem sobie o technologii…

Mahle X20: Twój dyskretny pomocnik

E-Nyku nie znajdziecie wielkiego silnika centralnego, który wygląda jak doczepiona lodówka turystyczna. Romet postawił na system Mahle X20 z silnikiem w tylnej piaście. To rozwiązanie genialne w swojej prostocie i estetyce. Cały system jest niemal niewidoczny. Bateria o pojemności 350 Wh jest schowana w dolnej rurze tak sprytnie, że postronny obserwator w kawiarnianym ogródku pomyśli, że po prostu masz wyjątkowo solidną ramę.

Moment obrotowy 55 Nm podawany jest przez czujnik mocy w sposób aksamitny. Nie ma mowy o nagłym szarpnięciu. To raczej uczucie, jakby ktoś dyskretnie pchał Cię w plecy dokładnie wtedy, gdy tego potrzebujesz. A co najciekawsze – po włączeniu wspomagania wcale nie masz ochoty odpocząć. Wręcz przeciwnie! Pojawia się nagła chęć, żeby dokręcać jeszcze mocniej, żeby jechać szybciej, żeby sprawdzić, co jest za następnym zakrętem. To nie jest rower, który Cię wyręcza. To rower, który daje Ci „supermoce”.

Shimano GRX 1×12: Precyzja w każdym kliknięciu

Mechanika w E-Nyku to wysoka półka. Pełna grupa Shimano GRX 1×12 to obecnie złoty standard dla każdego, kto traktuje szuter poważnie. Manetki ST-RX610 leżą w dłoniach idealnie, a przerzutka tył RD-RX822 obsługuje gigantyczną kasetę 10-51T.

Dlaczego to ważne? Bo 12 biegów daje Ci idealne stopniowanie. Niezależnie od tego, czy lecisz 45 km/h po płaskim, czy wspinasz się na 15-procentową ściankę, zawsze znajdziesz „ten właściwy” bieg. Kultura pracy tego napędu jest wzorowa – zmiany są szybkie, precyzyjne i pewne, nawet pod obciążeniem. Do tego hydrauliczne hamulce tarczowe Shimano GRX 400, które dają taką modulację, że zatrzymasz się precyzyjnie przed każdą kałużą, o której pomyślisz, że „może jednak nie chcę się dziś ubrudzić”.

Opony Michelin Power Gravel: Airbag na szutrze

Romet nie oszczędzał na „obuwiu”. E-Nyk 1.0 wyjeżdża z fabryki na kołach WTB i  oponach Michelin Power Gravel o szerokości aż 47 mm. W świecie gravelingu 47 mm to już terytorium absolutnego komfortu. Te opony to istna magia. Dzięki swojej objętości pozwalają na jazdę z niższym ciśnieniem, co w połączeniu z carbonową ramą sprawia, że rower „płynie” nad nierównościami.

Na asfalcie są zaskakująco szybkie (stąd też brało się moje zapominanie o włączeniu silnika!), a w terenie trzymają się nawierzchni jak ziarenka kawy w dobrym młynku. Dają niesamowitą pewność prowadzenia na luźnych kamieniach i piachu. To one sprawiają, że E-Nyk to prawdziwy wszędołaz.

Werdykt: Nowa definicja przygody

Romet E-Nyk 1.0 to profesjonalna maszyna, która zmienia zasady gry. To rower dla kogoś, kto kocha estetykę i lekkość klasycznego gravela, ale docenia wsparcie, gdy trasa staje się pionowa, a wiatr wieje prosto w twarz.

Dlaczego warto?

  1. To e-bike dla purystów: Waży 14,4 kg, wygląda jak analog i tak samo dobrze jeździ bez prądu.

  2. Technologia Mahle & Shimano: Bezawaryjność i kultura pracy na najwyższym poziomie.

  3. Komfort bez granic: Carbon + Michelin Power Gravel 47 mm to zestaw, który wybacza błędy i oszczędza Twoje stawy.

Podsumowując: E-Nyk 1.0 sprawia, że dystans przestaje być problemem, a staje się wyborem. Możesz pojechać na szybką rundę pod domem, a możesz zapakować go na całodniową wyprawę w nieznane, wiedząc, że wrócisz z uśmiechem, a nie na skraju wycieńczenia. To idealny kompan dla każdego fana Coffee Race, który zamiast patrzeć w cyferki na liczniku, woli patrzeć na horyzont (i szukać kolejnej kawiarni z dobrym przelewem).

Dla mnie ten test to był kubeł zimnej wody. Elektryczny gravel ma sens. I to jaki!

PS. Ktoś opisał go na karcie produktu jako ZIELONY – z której strony on jest zielony? To chyba największa wada tego roweru – złe określenie koloru 😛